Mam w zwyczaju kupowanie książek, wielu książek. Niektóre
z nich czytam od razu, inne czekają cierpliwie na półce, często kilka lat. Tak
było z niepozorną książką autorstwa Alexa i Bretta Harrisów pt. „Rób rzeczy
trudne”. Odkryłem ją w moim domu długo po jej zakupie. Książka adresowana jest
głównie do nastolatków, co ciekawe napisana przez nastolatków, lecz jej treść
wpłynęła bardzo mocno na moje, przecież już nie nastoletnie życie.
Streszczając, książka rzuca wyzwanie czytelnikom, by już od najmłodszych lat
wykorzystać dane przez Boga możliwości, i w oparciu o Boże zasady czynić trudne
rzeczy. Zatem czym są owe "rzeczy trudne"?
Po pierwsze są to rzeczy, które wykraczają poza naszą strefę
bezpieczeństwa i wyrywają nas z rutyny
codziennych czynności. Po drugie takie, które wykraczają poza to, co wymagane,
mówiąc językiem ewangelii „jeśli ktoś żąda, byś poszedł z nim tysiąc kroków, idź z takim nawet
dwa tysiące”.
Po trzecie, rzeczy zbyt trudne do wykonania w pojedynkę i
wymagające współdziałania z innymi. Po czwarte, chodzi o takie działanie, za
które nie otrzymamy natychmiastowej zapłaty, działanie nie nastawione na
zdobycie poklasku i uznania. Wreszcie po piąte, rzeczy które są wbrew powszechnie
przyjętym normom kulturowym, normom sprzecznym z etyką i moralnością
chrześcijańską. Autorzy prezentują ewangeliczny sposób patrzenia na rzeczywistość
i wyrażają pragnienie, by chrześcijańska kultura wnosiła prawdę ewangelii do
każdej dziedziny życia. Aby chrześcijańskie wartości zaistniały w biznesie,
nauce, medycynie, prawie, polityce, pracy w domu, rodzicielstwie, edukacji,
sztuce i każdej innej aktywności.
Takie podejście do życia i rzeczywistości jest bardzo
bliskie mojemu sercu i moim myślom. Jestem niezmiernie wdzięczny, za możliwość
czerpania inspiracji do robienia „trudnych rzeczy” nie tylko z przytoczonej
powyżej książki, lecz również z życia osób, które miałem okazję poznać i wciąż
mam okazję poznawać.
Dziewczyna, która porzuca dobrze zapowiadającą się
karierę zawodową, wyjeżdża do Ugandy, aby wnieść odmianę do życia sierot i
wdów. Rodzina, która wyjeżdża na 6 lat do Chakasji, aby podjąć się tłumaczenia
Nowego Testamentu dla tego zapomnianego przez wielu narodu, jednego z wielu
narodów Syberii. Poprzez to dzieło pomaga też zachować język i narodową
tożsamość Chakasów. Młode małżeństwo w trakcie studiów wyjeżdża (według planów
na rok) na pogranicze kazasko-chińskie, aby angażować się w projekty
humanitarne i misyjne, w rezultacie zostaje w tak odległym od Polski zakątku
przez prawie 10 lat. Młoda dziewczyna odkłada zarobione pieniądze, aby co roku
na kilka miesięcy wyjechać do Afryki i pomagać w opiece nad dziećmi z
sierocińca. Mężczyzna, który „przypadkiem” odkrywa smutną prawdę o
rzeczywistości dzieci żyjących wśród filipińskich śmietnisk i podejmuje
wyzwanie, by zapewnić tym dzieciom edukację i wsparcie.
To są inspirujące historie, których pragnę słuchać.
Historie, które rzucają wyzwanie i dźwięczą w moich uszach pytaniem: „Co ja
mogę zrobić?” Niekoniecznie w Afryce, Azji, czy w innym odległym zakątku
świata. Ale co mogę zrobić w moim najbliższym otoczeniu, wśród tych z którymi
żyję na co dzień. Jaką pozytywną zmianę mogę wnieść do rzeczywistości, która
jest moją codziennością? Czy jestem gotowy, aby czynić to, co piękne i to, co
posiada wieczną, a nie tylko doczesną wartość?
Skąd brać motywację i chęć czynienia tego co trudne i szlachetne?
Według mnie, siła i determinacja, aby czynić rzeczy trudne płynie z serca,
które uznaje całkowitą zależność od Stwórcy, źródła i dawcy wszelkiego dobra.
Izajasz, starotestamentowy prorok, napisał kiedyś: „Czy ty jeszcze
nawet tego nie wiesz? Czy nie nauczyłeś się jeszcze niczego? Pan jest Bogiem
odwiecznym. Nic Go nie męczy ani nie nuży, a Jego mądrość jest nie do zbadania. To On dodaje sił tym, co są zmęczeni, i umacnia tych, którzy już
osłabli. Młodzi ludzie męczą się i chwieją, zdarza
się, że mdleją młodzieńcy. A tym, co ufają Panu, przybywa
sił nowych i skrzydeł dostają jak orły. Biegną naprzód nie czując zmęczenia,
poruszają się ciągle i nie są znużeni.” Z życia oddanego Bogu i ufności
pokładanej w Chrystusie wypływa radosna chęć i siła do czynienia tego co trudne
i szlachetne. Przynajmniej taki jest mój światopogląd i nie znajduję innej,
lepszej motywacji do życia i działania.
Jeśli
masz ochotę wspólnie ze mną czerpać zachętę i inspirację, aby czynić to co
trudne i szlachetne, zapraszam na kolejne spotkanie z cyklu „Bliskich spotkań
z…” Tym razem będziemy słuchać opowieści o pracy edukacyjnej wśród filipińskich
dzieci. Do zobaczenia w najbliższy czwartek (21 maja) w Sali Kolumnowej Zamku
Gostynińskiego o godzinie 18:00.